
Jeśli chcesz się przyłączyć, do porządkowania niecki przy Dowbora-Muśnickiego, weź grabie, łopatę czy haczkę i przyjdź tam w najbliższą środę między 17.00 a 20.00. Jak przyjdziesz bez narzędzi, praca też się dla Ciebie znajdzie. Dla każdego, kto przyłączy się do sprzątania, będą kiełbaski z grilla ufundowane przez klub Fsamras z ul. Sikorskiego. Pod nr 0 95 722 57 72 i na e-mailu gorzow@gazetalubuska.pl czekamy na zgłoszenia tych, którzy chcą się przyłączyć do czynu społecznego (można też oczywiście przyjść bez zgłaszania, ale ułatwi nam ono koordynację prac).
„Gazeta Lubuska”
Tak brzmiała zachęta w newsie na naszej stronie. A poniżej relacja o akcji napisana przez Artura Rynkiewicza, dziennikarza „Gazety lubuskiej”. Autorem zamieszczonych zdjęć jest pani Katarzyna Chądzyńska
ZA CIOSEM!
– A co tu się dzieje? – zapytała mieszkająca w pobliżu Jolanta Jesiołkiewicz. – Sprzątamy nieckę, a przy okazji jemy kiełbaski. Proszę się przyłączyć! – zachęcał reporter. – To ja się tylko idę przebrać i zaraz jestem z powrotem – usłyszał. I faktycznie. Nie minęło kilka minut, jak pani Jola przyszła z czteroletnim Kornelem i dwuletnią Kariną. Łącznie było nas około 40 osób! Dlatego w najbliższą środę o 17.00 spotykamy się tam ponownie.
Tydzień temu w ,,Głosie Gorzowa’’ zaapelowaliśmy do mieszkańców o wzięcie sprawy we własne ręce i posprzątanie zaśmieconej niecki przy Dowbora – Muśnickiego (za Intermarche).
No to do roboty!
Na zdjęciu obok: Martyna Patan i Ola Wiśniewska z naszej szkoły, wyciągają gałęzie z niecki.
Środa, kilka minut po 15.00. Z nieba lecą pierwsze krople deszczu. Po chwili zamieniają się w ulewę. Jeszcze przed godziną zero, czyli 17.00, nadal pada, a koło niecki pojawiają się pierwsi społecznicy. – My na akcję sprzątania. Czy dobrze trafiliśmy? – pytają reportera. Dobrze i do tego odpowiednio ubrani. Mijają kolejne minuty, a ludzi coraz więcej.
Godzina zero. Apel z „Głosu Gorzowa” o przybycie mieszkańców na wielkie sprzątanie przyniósł skutek! Niecka spędza bowiem ludziom sen z powiek od kilku lat. – Przychodzą starsi chłopacy i robią, co chcą. Urządzili sobie „klub” pomiędzy drzewami, w którym wyczyniają cuda. Alkohol leje się strumieniami, czego efektem są leżące wszędzie butelki po piwie, winie i wódce. Pełno niedopałków od papierosów, opakowań po chipsach i innych rzeczy – żali się 57-letni Witold Łysak, który robi za wiceszefa nieformalnego komitetu obywatelskiego (z tym komitetem weszliśmy w ,,układ’’, żeby posprzątać nieckę). Dodaje jednak szybko: – Dobrze, że gazeta zaangażowała się w sprzątanie.
Starsza pani idąca chodnikiem dorzuca: – I nawet tu ćpają – mówi.
Chwilę rozmawiamy, ale szkoda czasu: z workami w dłoni wszyscy ruszają do akcji.
– Przyszłam, choć mieszkam przy Warskiego. Także dbam o swoje otoczenie. Razem z innymi malujemy klatki, urządzamy ogródki, robimy płotki i dbamy o trawniki. Tak sami z siebie. Inni sąsiedzi się włączyli, choć to my wszystko zaczęliśmy – tłumaczy 60-letnia emerytka Jadwiga Trochanowska. Na Dowbora Muśnickiego przyszła razem z koleżanką, 58-letnią emerytką, Aleksandrą Drost. – Ledwie weszłam w te chaszcze, a już mi rajstopy podarło. Pełno tu tego wszystkiego, przydałoby się wyciąć – mówi pani Aleksandra i idzie po kolejny worek. Już trzeci, choć minęło dopiero pół godziny akcji.
Zapach kiełbasek
Prace nadzorują Agnieszka Kuźba i Dawid Smoliński z wydziału gospodarki komunalnej w magistracie. Sami też zbierają śmieci. – Nie sprzątamy z musu, po prostu chcemy, żeby było czysto – mówią zgodnie. Po okolicy roznosi się woń grillowanych kiełbasek. Robert Mika i Tomasz Korytowski z klubu Fsamras zapraszają na posiłek. – Nie ma czasu na jedzenie, kiedy trzeba sprzątać. My tu nie przyszliśmy jeść, tylko porządkować teren. Proszę nam wybaczyć – rzuca przez ramię 35-letnia Edyta Brzozowska, przewodnicząca komitetu obywatelskiego i zarazem studentka pedagogiki. Po kiełbaski podchodzi grupka dziewczyn, która zaciekle sprząta od dobrej godziny. Podobnie jak 12-latkowie z pobliskiej szkoły przy Taczaka: Grzegorz Sapor i Michał Nawrocki. – Po co mam siedzieć przy komputerze i grać, jeśli mogę wyjść na świeże powietrze i pomóc nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie? – pyta Michał.
Na czoło wybija się jednak Kuba Siedlecki, który przez trzy godziny zebrał aż 11 worków śmieci. – Za każde cztery worki kiełbaska. A że zebrałem 11, to zjadłem dwie i pół. Bo ja lubię sprzątać i jeść – śmieje się. Inni społecznicy też z czasem przystawali na kiełbaskę i pogawędkę. Po godzinie zrobiło się ciepło, jak na zamówienie. Dołączali też kolejni ludzie. Łącznie było nas (bo i paru reporterów) jakieś 40 osób!

I kto by się spodziewał, gimnazjaliści również włączyli się do pomocy! Na pierwszym planie Góral z IIIB i Peres z IB. Brawo!
Kontener pełen śmieci
– Czemu ludzie śmiecą? Jak widzą, że jest bałagan, to i swoje dorzucą – mówi Aleksander Wroniszewski, dziennikarz z tego osiedla, który też przyszedł pomóc.
Podsumowanie prac jednak imponujące: wyczyszczona do zera niecka, a 40 osób nazbierało pełen kontener śmieci! Ludzie mówią jednak, że to nie wystarczy, bo śmieci znów się pojawią. W sukurs przychodzi naczelnik wydziału gospodarki komunalnej Leszek Rybka. – Wytniemy krzaki, na które nie potrzeba zezwoleń. Najpóźniej do końca wakacji sprzątniemy resztki gruzu i podniesiemy poziom niecki przynajmniej o metr. Potem wyposażymy teren w porozumieniu z mieszkańcami i gazetą – obiecuje. Nazajutrz zapadło postanowienie: w tę środę znowu odwalimy tam kawał roboty. Będziemy od 17.00 do 20.00 albo i dłużej.
ARTUR RYNKIEWICZ
0 95 722 57 72
arynkiewicz@gazetalubuska.pl
Odpowiedzi: 0 Zostawić komentarz ?