Najciekawsza dyskusja jaką przeprowadzili między sobą uczniowie z SU. Nagrali ją na taśmie i wydrukowali później w gazetce szkolnej „Oczko”.
Ania, Tomek, Sylwia, Blanka, Gośka i Kasia.
Tekst oprac. Z.F. (Zofia Filipczyk, opiekun gazetki, nauczycielka biologii) Rok szkolny 1991-1992


Rodzice i nauczyciele mówią o nas – dzieci. I jak dzieci nas traktują. Postanowiliśmy udowodnić i sobie i innym, że mimo, iż jesteśmy dziećmi potrafimy i chcemy samodzielnie myśleć, że mamy swoje zdanie na każdy temat, że umiemy patrzeć, obserwować i oceniać. Któregoś popołudnia zebraliśmy się: Ania, Tomek, Sylwia, Blanka, Gośka i Kasia, i postanowiliśmy odpowiedzieć na pytanie – JAKA JESTEŚ SZKOŁO?

TOMEK: Taka sobie.

KAŚKA: Wiadomo, nikt nie lubi szkoły. Myślę jednak, że nauczycieli mamy w porządku. Każdy ma swoje dobre i złe strony. Niektórzy nauczyciele powinni wprawdzie inaczej do nas podchodzić, ale i my czasem powinniśmy być inni. Podam przykład. W ubiegłym roku jeden z nauczycieli był wspaniały. Można było pośmiać się z nim, pożartować. I on, i my byliśmy na luzie. A w tym roku? Nie wiem, co się z nim stało. Stał się mniej dostępny, jakby oddalił się od nas. Albo on się zmienił, albo może my zepsuliśmy te stosunki.

TOMEK: Większość nauczycieli oczekuje od uczniów, że będą oni ich czcić, że na lekcjach będzie idealna cisza, że uczniowie będą. do każdej lekcji przygotowani.

KAŚKA: Ale tego przecież nie da się zrobić.

TOMEK: No tak. Ale nauczyciele myślą, że można, a przecież nie ma szkoły idealnej, w której byliby idealni uczniowie i idealni nauczyciele.

ANIA: Zauważcie, że na lekcjach u niektórych nauczycieli panuje spokój. Nie rozmawiamy, uważamy, słuchamy. Tak jest u tych nauczycieli, którzy są wymagający.

KAŚKA: Na takich lekcjach jesteśmy zastraszeni, zestresowani. Ja osobiście boję się lekcji u takiego nauczyciela. Szczególnie wówczas, gdy nie jestem zbyt dobrze przygotowana. Wiem, nauczyciel głowy mi nie urwie, ale boję się.

ANIA: Przyznasz jednak, że u takich nauczycieli uczymy się. Jedni ze strachu, inni, dlatego że zależy im na ocenach, a inni, dlatego, że po prostu taki nauczyciel ich mobilizuje do pracy swoją stanowczością i konsekwencją.

KAŚKA: Mimo wszystko wolę nauczycieli, którzy są bardziej na luzie.

ANIA: Faktem jest, że ostatnio coraz więcej uczniów boi się szkoły. Może dlatego, że przy zmniejszonej liczbie godzin program został ten sam i nauczyciele gonią, żeby go zrealizować, a my po prostu nie nadążamy za wymaganiami.

TOMEK: Likwidacja godzin spowodowała, że nauczyciele mają mniej pracy, a tracimy my.

SYLWIA: Można ułożyć taką zależność: ilość pracy jaką musi włożyć uczeń po to, by opanować materiał programowy, jest odwrotnie proporcjonalna do czasu pracy nauczycieli.

ANIA: E, chyba przesadzasz. To ile wiedzy zdobędziemy w szkole zależy nie tylko od czasu pracy nauczycieli, ale przede wszystkim od nas.

KAŚKA: Ja uważam, że przede wszystkim od nauczycieli. Jeżeli nauczyciel wyrobi sobie autorytet to będzie szanowany przez uczniów i na jego lekcjach będzie spokój, cisza i wszyscy na tym skorzystają.

GOŚKA: Tak, jest wielu nauczycieli, o których mówimy, że ich lubimy i szanujemy. Ale zwróćcie uwagę, czy u nich na lekcjach jest spokój? Lubimy ich, ale czy szanujemy?

KAŚKA: To zależy tylko od nas.

TOMEK: No dobrze, ale w każdej klasie znajdzie się jeden lub kilku uczniów, którzy potrafią „rozwalić” każdą lekcję.

SYLWIA: Uważam, że wśród nas panuje moda na przesadny luz, moda na lekceważenie wszystkiego i wszystkich, na brak szacunku dla pewnych zgodnie przyjętych wartości.

GOŚKA: Fakt, jesteśmy inni niż rok czy dwa lata temu i chyba dlatego potrzebujemy więcej wyrozumiałości, cierpliwości i akceptacji ze strony nauczycieli.

ANIA: Czy nie za dużo życzeń? Nauczyciel to też człowiek i gdy prowadzi sześć lub siedem lekcji, to ma prawo być zmęczony i może wymagać od nas, żebyśmy byli cicho.

GOŚKA: Jeżeli człowiek wybrał już sobie zawód nauczyciela, to powinien dawać z siebie więcej niż inni. Uczeń ma obowiązek chodzić do szkoły i nie może sobie pozwolić na wybór nauczyciela, a nauczyciel sam sobie wybiera zawód.

KAŚKA: Niezależnie ud tego, jaki jest nauczyciel, jest on jedną z najważniejszych osób w życiu każdego człowieka. A jacy są nasi nauczyciele? Czy jest w naszej szkole idealny nauczyciel?

TOMEK: Idealnych nauczycieli nie ma.

SYLWIA: Pisałam kiedyś wypracowanie pt. „Mój ideał nauczyciela”. Nie napisałam o tym nauczycielu, o którym myślałam, że jest moim ideałem. Dlaczego? Nie wiem? Może się wstydziłam? A może dlatego, że ten nauczyciel tak bardzo się zmienił w porównaniu z rokiem ubiegłym.

BLANKA: Ja mam takiego idealnego nauczyciela na zajęciach dodatkowych poza szkołą. Zawsze jest uśmiechnięty, jest cierpliwy, zachęca nas do pracy. Potrafi do każdego z nas dotrzeć, każdego nauczyć.

SYLWIA: A ilu was jest na tych zajęciach?

BLANKA: Około dwudziestu.

SYLWIA: A nas w klasie jest 33 i trudno jest nauczycielowi dotrzeć do wszystkich, wszystkich zainteresowali tematem. Nie wiadomo jaki ten twój nauczyciel byłby w szkole. Tam jest po prostu na luzie.

KAŚKA: Zrozumcie, że nauczyciele też mają swoje kłopoty, problemy, mogą się źle czuć. A nas w klasach jest tak dużo.

GOŚKA: Ale ich problemy nie powinny mieć wpływu na ich stosunek do uczniów.

KAŚKA: Ja, jak mam problemy w domu, to przychodzę do szkoły nieprzygotowana, załamana i jest mi źle. Poza tym uczniowie bywają aroganccy, bezczelni i chamscy. I co? Uważasz, że nauczyciel, wówczas też nie powinien się denerwować?

SYLWIA: O właśnie. Ale nauczyciele powinni być naturalni i szczerzy, dobrzy i sprawiedliwi. Powinni być uczciwi i wobec siebie i wobec nas.

ANIA: Jak to rozumiesz?

SYLWIA: Przede wszystkim powinni ciekawie prowadzić lekcje. Tak, żeby wszystkich zainteresować. Powinni zmuszać uczniów do tego, żeby czynnie uczestniczyli w lekcji. Nauczycie! powinien uczyć nas samodzielnego myślenia, wypowiadania się. Powinien również uczyć nas jak żyć.

ANIA: Nauczyciel powinien być wyrozumiały, powinien wyjaśniać kiedy i jakie błędy popełniamy.

SYLWIA: I tak stworzyliśmy portret idealnego nauczyciela.

GOŚKA: Mam trochę żalu do nauczycieli o to, że faworyzują niektórych uczniów, szczególnie tych, którzy przygotowują się do każdej lekcji, zgłaszają się, są aktywni.

SYLWIA: Ja ich rozumiem. Ta jest przecież normalne.

GOŚKA: Ale nie każdego na to stać. Ja też bym chciała, żeby mnie chwalono i podziwiano. Jak widzę, że dany nauczyciel kogoś specjalnie wyróżnia, to mnie się wówczas wydaje, że mnie nie lubi i że nie mam co się więcej starać.

KAŚKA: Są i tacy nauczyciele, którzy lubią jak im się uczniowie podlizują, schlebiają im i przytakują.

GOŚKA: Odczułam to na własnej skórze. Kiedyś wyraziłam głośno inne opinię niż miał nauczyciel i do dnia dzisiejszego mam u niego „przegrane”.

KAŚKA: Uczniowie nie powinni podlizywać się nauczycielom. Oczywiście, każdy powinien starać się być lepszy od innych, ale nie za wszelką cenę.

BLANKA: Tak naprawdę to nie można być równocześnie i nauczycielem i z uczniami. Bo jak tylko nauczyciel wyróżni trochę ucznia, albo uczeń jest za bardzo aktywny na lekcji, to zaraz inni uczniowie go tępią.

GOŚKA: Niektórzy twierdzili, że ja jestem pupilką nauczyciela bo blisko niego mieszkam. Przecież to jest głupota. Co to ma do rzeczy?

ANIA: Powiedzcie mi, dlaczego tak często padamy w konflikty z nauczycielami?

KAŚKA: Wydaje mi się, że najczęściej chodzi o to, że się nie uczymy, nie podporządkowujemy się ich poleceniom, że mamy czasem inne zdanie niż oni.

ANIA: Tłem konfliktów bywa czasem ocena. My uważamy, że ocena jest niesprawiedliwa, a nauczyciel, że wystawił ją obiektywnie. Dlaczego ocena naszej pracy, naszego zachowania nie może podlegać dyskusji? Dlaczego nie możemy się bronić. Zwykle jest tak: „Siadaj! Nie dyskutuj!”.

BLANKA: Nauczyciele nie lubią z nami dyskutować. Czasami wyciągają od nas zwierzenia na jakiś temat, chcą żebyśmy byli wobec nich szczerzy. A potem…

KAŚKA: Ja raz byłam szczera wobec nauczyciela i pozwoliłam sobie wyrazić zdanie na pewien temat i tak się na tym „przejechałam”, że do dzisiaj to odczuwam.

GOŚKA: Ja nie boję się dyskusji z nauczycielami. Zawsze mówię to, co myślę. No, nie zawsze wychodzę na tym dobrze, ale co mi tam.

KAŚKA: Nauczyciele są tacy, owacy, dobrzy, źli, ale zrozumcie, oni muszą nas czegoś nauczyć, muszą nas przygotować do egzaminów. W szkole ponadpodstawowej nikt z nas nie będzie miał czasu na zastanawianie się czy nauczyciel go lubi czy nie. Tam każdy nauczyciel i każdy przedmiot jest najważniejszy.

SYLWIA: A co, u nas tak nie jest?

GOŚKA: Egzaminy będziemy zdawać tylko z polskiego i matematyki. To dlaczego wszystkie przedmioty musimy wykuwać równo.

BLANKA: I kiedy mamy to wszystko robić? Lekcje kończymy tak późno, a jeszcze mamy zajęcia dodatkowe, mama goni do prac domowych. A rozrywki? A odpoczynek?

ANIA: Plan jest tak ułożony, że jednego dnia mamy same trudne przedmioty, innego luz. Raz przychodzimy na ósmą, a raz na dwunastą. To jest męczące. Przy układaniu planu powinno się uwzględnić to, że my mamy więcej obowiązków niż młodsi uczniowie.

GOŚKA: I co? Maluchy mają chodzić na późniejsze godziny? Od ósmej wszyscy nie zmieścimy się w szkole. Małe dzieci muszą kończyć wcześniej. Mam brata w młodszej klasie i widzę jak on wraca do domu. Jest zawsze brudny, zmęczony, a jak robi się ciemno, to po prostu się boi.

SYLWIA: Masz rację. Ale sama wiesz jak to jest. Na przykład w środę kończymy późno, a w czwartek mamy na ósmą. I co, mam być tym zachwycona?

I w tym momencie dyskusja się urywa. „Wciągnęło” nam taśmę. Zadaliśmy wiele pytań. Wyraziliśmy wiele opinii. Czy na nasze pytania otrzymamy odpowiedzi? Czy nasze opinie były obiektywne? Czy bardzo myliliśmy się w ocenie nauczycieli i nas samych?

Na podstawie magnetofonowego zapisu dyskusji
Z.F.